Zawieszam na razie tego bloga. To nie moja wola, to idzie od góry:(


Mam ochotę na fajkę. Na całą paczkę czerwonych Malboro. Nie że lans, bo to tamto, owamto. Po prostu czasem jak mam czas melancholijny to lubię sobie zapalić. Rzadko, sporadycznie. Lansu ni ma. Brakuje mi kogoś komu mogłabym w każdej chwili napisać że coś jest źle i dostać odpowiedź inną niż 'nie umiem Ci pomóc' , 'nie mam czasu'. Kurde:/ A wokół ludzie których nie ogarniam, nie lubię i mam ich dość. Nie mówię o moich lekarzach :3 . Biolchemiści.. Mówię o ludziach którzy mijając mnie nie umieją mi się popatrzeć w oczy tylko mierzą moje buty albo mnie całą. Bo w dzisiejszym świecie nie da się koło kogoś innego przejść. Trzeba zmierzyć. Wtedy się jest fajnym. 